menu close menu

IV Kazan Pasyjne – 2019

M. B. Bolesna
W domu biskupim kard. Gracias w Bombaju (w Indiach) można zobaczyć portret jego matki i słowa napisane przez kardynała: „Na pamiątkę mojej matki, która choć czytać nie umiała, nauczyła mnie więcej niż wszystkie najmądrzejsze księgi.”
Wspomnienie matki, pamięć o niej należy do naturalnych i najpiękniejszych odruchów ludzkiego serca. Zawsze wracamy do osoby, która nam jest szczególnie bliska, która w sposób wyjątkowy oddała się nam, swoim dzieciom, całym swoim życiem, z poświęceniem, troską i wyjątkową miłością. Która zawsze była blisko nas, szczególnie w cierpieniu.
Nasze matki ziemskie, niedoskonałe, potrafią tak bardzo kochać, służyć, cierpieć dla swojego dziecka…a Maryja, Matka Jezusa, Matka Najświętsza, Najdoskonalsza… najbardziej miłowała swojego Syna, najlepiej Mu służyła, najwięcej też cierpiała.
Na pewno serce Maryi w czasie męki Pańskiej przeszywał ból i cierpienie. Trudno nawet nam jest sobie wyobrazić jak bardzo cierpiała, gdy patrzyła na biczowanie Jezusa, gdy spotkała Go na Drodze Krzyżowej i widziała jak upadał pod ciężarem krzyża a nie mogła mu pomoc, gdy patrzyła jak żołnierze przybijali Go do krzyża…
Francuski pisarz Leon Bloy, który wiele cierpiał, wyraził swoje doświadczenia w takich słowach: Panie Jezu, Ty przebaczasz łotrowi, modlisz się za tych, którzy Cię krzyżują, ale krzyżujesz tych, którzy Cię kochają.” Prawdziwość tych słów potwierdza się w naszym życiu, ci którzy kochają Boga, szczerze Mu służą, wiele cierpią. Najwięcej umiłowała Boga Matka Najświętsza, najbardziej przez Niego była obdarowana, ale też najwięcej cierpiała z wszystkich ludzi.
Zgłasza na Golgocie, gdy stała pod krzyżm i patrzyła bezsilna na powolne konanie Jezusa, a później przyjęła w swoje zbolałe ramiona Jego martwe Ciało. Pięknie jej cierpienia opisuje średniowieczny hymn Stabat Mater Dolorosa:
Stała Matka Boleściwa
obok krzyża ledwo żywa,
gdy na krzyżu wisiał Syn.
Duszę Jej, co łez nie mieści,
pełną smutku i boleści,
przeszedł miecz dla naszych win.
O, jak smutna i strapiona
Matka ta błogosławiona,
której Synem niebios Król!
Jak płakała Matka miła,
jak cierpiała, gdy patrzyła
na boskiego Syna ból.
Gdzież jest człowiek, co łzę wstrzyma,
gdy mu stanie przed oczyma
w mękach Matka ta bez skaz?
Kto się smutkiem nie poruszy,
gdy rozważy boleść duszy
Matki z Jej Dziecięciem wraz?
Za swojego ludu zbrodnię,
w mękach widzi tak niegodnie,
zsieczonego Zbawcę dusz.
[Widzi Syna wśród konania,
jak samotny głowę skłania,
gdy oddawał ducha już.
Matko, coś miłości zdrojem,
spraw, niechaj czuję w sercu moim
ból Twój u Jezusa nóg.
Spraw, by serce me gorzało,
by radością życia całą
stał się dla mnie Chrystus Bóg.
Matko, ponad wszystko świętsza,
Rany Pana aż do wnętrza
w serce me głęboko wpój.
Cierpiącego tak niezmiernie
Twego Syna ból i ciernie
niechaj duch podziela mój.
Spraw, niech leję łzy obficie
i przez całe moje życie
serce me z Cierpiącym wiąż.
Pragnę stać pod krzyżem z Tobą,
z Twoją łączyć się żałobą,
w płaczu się rozpływać wciąż.
Panno Święta, swe dziewicze
zapłakane wznieś oblicze
jeden niech nas łączy płacz.
Spraw, niech żyję Zbawcy zgonem,
na mym sercu rozżalonym
Jego ból wycisnąć racz.
Niech mnie męki gwoździe zranią,
niechaj, kiedy patrzę na nią,
krew upoi mnie i krzyż.
Męką ognia nieustanną
nie daj gorzeć, Święta Panno,
w sądu dzień swą pomoc zbliż.
A gdy życia kres nastanie,
przez swą Matkę, Chryste Panie,
do zwycięstwa dojść nam daj.
Gdy ulegnie śmierci ciało,
obleczone wieczną chwałą,
dusza niech osiągnie raj.]
Każda matka cierpi, gdy widzi cierpienia swojego dziecka. A Maryja Matka najlepsza i najbardziej kochająca najwięcej tez cierpiała. Jezus był jedynym Jej Synem. Ona była Mu najbliższa. Od dziecka była przy Nim, karmiła Go, wychowywała, opiekowała się Nim, zawsze była blisko. Gdy nauczał i czynił cuda nie opuszczała Go. Ta wielka miłość przyprowadziła Maryję aż pod krzyż. Z krzyża też usłyszała słowa testamentu Jezusa, który uczynił Ją Matką wszystkich wierzących.
„Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: ”Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia „Oto Matka Twoja”. I od tej uczeń wziął Ją do siebie.”
Te słowa najpierw mówią o miłości Jezusa do swojej Matki. P. Jezus wiedział, ze po Jego śmierci Maryja pozostanie sama, opuszczona. Był jedynym Synem, nie miał rodzeństwa, dlatego opiekę nad Maryją powierzył swojemu umiłowanemu uczniowi Janowi. Tym samem i jego nie pozostawił osamotnionego, w Maryi otrzymał kochającą Matkę. Odchodząc więc z tego świata Zbawiciel nie pozostawił swoich bliskich bez wsparcia i opieki.
Kiedy jeszcze dokładnej zastanawiamy się nad tymi słowami zauważamy ich głębszy sens. Św. Jan pod krzyżem reprezentował cały rodzaj ludzki, wszystkich wierzących i kochających Jezusa. Maryja przyjmując go za syna przyjęła pod opiekę nas wszystkich, cały Kościół. W chwili śmierci P. Jezus ofiarował nam swoja Matkę, za naszą Matkę i najwierniejszą Opiekunkę na naszą życiowa pielgrzymkę.
Podobnie jak nasza ziemska matka była blisko nas, zwłaszcza gdy byliśmy małymi dziećmi i nami się opiekowała, tak Maryja dzisiaj jest zawsze z nami, najlepiej nas zna i rozumie, przychodzi nas z pomocą we wszystkim, o ile tylko pozwolimy Jej nami się opiekować.
Dźwigamy różne krzyże, stoimy pod krzyżami naszych bliskich, nieraz jesteśmy zranieni…nie załamujmy się, zawsze jest z nami Matka Najśw., nasza niebieska Matka, jak była blisko krzyża Jezusa, z nami współcierpi. A jak przyjęła martwe ciało swojego Syna, tak teraz przejmuje i nas z tym co najbardziej boli i najbardziej jest przerażające. Zaufajmy Jej, prośmy o Jej pomoc, wołajmy nieustannie: Święta Maryjo, matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen

Print Friendly, PDF & Email
16 kwietnia 2019 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann