menu close menu

Kazanie 19 Niedzieli zwykłej, rok A, 2017

Pośród zielonych wzgórz Galilei położone jest wielkie (o powierzchni 166 km2) jezioro Genezaret a jego głębokość dochodzi do 43 m. Ciepłe i bogate w ryby od wieków zapewniało ono utrzymanie okolicznym mieszkańcom. Z racji swojej wielkości i znaczenie było nazywane nawet morzem. Niskie położenie (209 m poniżej p. m.) i otaczające go góry sprawiają, że pojawiają się na nim nagłe, gwałtowne i bardzo niebezpieczne burze.

Po cudownym rozmnożeniu chleba P. Jezus przynaglił Apostołów, aby wsiedli do łodzi i wyprzedzili go na drugi brzeg. Sam zaś poszedł się modlić. Apostołowie byli rybakami, tu się wychowali, nie bali się wody. Jednak tej nocy jezioro było wzburzone, wiatr przeciwny…i prawie całą noc trudzili się, żeby przepłynąć kilkanaście kilometrów…co więcej tak byli wyczerpani walką z żywiołem, że życie ich znalazło się w niebezpieczeństwie…P. Jezus nie zapomina o nich, idzie do nich po wodzie, aby ich ocalić. Jest noc, gdy zbliża się do nich, nie mogą Go rozpoznać, myślą że to duch…krzyczą przerażeni…Wówczas przemówił Jezus: Odwagi. To ja jestem nie bójcie się. Jezus nawet pozwolił Piotrowi przyjść do siebie po wodzie, kiedy ten zwątpił i zaczął tonąć uratował go, a kiedy wsiedli do łodzi morze się uciszyło i spokojnie dopłynęli do brzegu.

Po tym cudzie Apostołowie jeszcze raz poznali, że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym, Panem stworzenia i jeszcze mocniej w Niego uwierzyli, Jemu zaufali.

Burze i niebezpieczeństwa zagrażają każdemu z nas…Jesteśmy słabymi ludźmi, nie brak w naszym życiu chwil niepokoju i lęku…i dlatego tak bardzo potrzebujemy Bożej pomocy, Bożej łaski. Obyśmy tylko nie zwątpili w Boga, obyśmy wytrwali w wierze i zaufaniu.

Belgijski kard. Suenens przedstawia dramatyczne wydarzenie wzięte z życia i opisywane przez media. „Późną nocą stanął w płomieniach dom znajdujący się na uboczu. Zanim dojechał straż pożarna, ojciec, matka i dzieci wybiegły na dwór i bezradne wołają o pomoc. W panice uświadamiają sobie, że brakuje najmłodszego 5 letniego synka…Chłopiec przestraszony zamiast uciekać z domu, wszedł po schodach na piętro…Przerażeni nie wiedzą jak go ratować, bo cały parter jest w ogniu…Nagle otwiera się okno na piętrze i staje w min przerażone dziecko. Ojciec krzyczy do niego: „wyskocz!” On widzi tylko dymy i płomienie i woła; „Tatusiu, nie widzę cię.” Ale ja ciebie widzę, krzyczy ojciec, wyskakuj natychmiast !” Chłopiec posłuchał, skoczył w dół i został złapany przez ojca, nic mu się nie stało.

To dziecko jest obrazem każdego z nas. Słyszymy słowa naszego Ojca niebieskiego…ale Go nie widzimy…i nie zawsze jesteśmy Mu posłuszni, brakuje nam odwagi, aby całkowicie zaufać Bogu, Jego Miłosierdziu, aby jakby skoczyć w ciemność…w niewidoczne ramiona Ojca. Św. s. Faustyna często powtarzał, że „wszystko co nas spotyka, jest samym Miłosierdziem Boga, a najlepszy Bóg nie pozwoli, aby zginęli ci, którzy Mu zaufali”.

Obyśmy tylko nie zwątpili w Boga, w Jego bliskość i dobroć, obyśmy często za św. Piotrem wołali: Panie ratuj, giniemy…a On i nas ocali, jak kiedy ocalił Apostołów. Amen

Print Friendly, PDF & Email
20 sierpnia 2017 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann