menu close menu

Kazanie Pasyjne – Piotr z 9 kwietnia 2017

Kazanie Pasyjne – Piotr 2017

Do najciemniejszych i najsmutniejszych prawd o męce Pańskiej należy prawda, że P. Jezus musiał cierpieć nie tylko z powodu swoich wrogów, lecz także z powodu swoich przyjaciół. Uderzenia i plucie żołnierzy trafiały Chr. w twarz, raniły Jego przenajświętsze ciało, a niewierność Apostołów trafiała w Jego serce, raniła Jego duszę.Wrogowie nie wiedzieli co czynią, kogo biją, kogo mają przed sobą…ale przyjaciele, którzy byli z Nim tak długo, słuchali Go, byli świadkami tylu cudów…wiedzieli dobrze kim jest, jak powinni zachować się wobec Niego…a jednak zawiedli, zdradzili, zaparli się swojego Mistrza.

Była zimna noc. Jezusa zdradzonego i opuszczonego zaprowadzono do Annasza. W tym czasie niektórzy z Jego uczniów opamiętali się, widzieli, gdzie Jezusa poprowadzono i poszli za Nim do pałacu arcykapłana, zatrzymali się na dziedzińcu, w mroku, prawie niewidoczni, śledzili rozwój wydarzeń. Na środku dziedzińca służba rozpaliła ognisko, aby się o grzać. Stali przy nim żołnierze, służba arcykapłana i wielu nocnych włóczęgów.

Piotr nieśmiało zbliżył się do ogniska, aby posłuchać o czum dyskutowano i, aby się ogrzać. Drżał nie tylko z zimna, ale również z wyczerpania i z wielkiego smutku. Zgromadzeni przy ognisku rozmawiali o Jezusie, o pojmaniu w ogrodzie. Nagle pewna służąca, przy bladym świetle ogniska zwróciła uwagę na Piotra, przyjrzała się mu uważniej i powiedziała: „ I ty byłeś z Nazarejczykiem Jezusem”.Grzejący przy ognisku przerwali rozmowy, wszyscy teraz patrzą na Piotra, czekają, co powie. Piotr zziębnięty, zrozpaczony, wyczerpany…został zaskoczony tymi słowami, nie wie co powiedzieć…i, aby uwolnić się od przykrej sytuacji wymijająco odpowiada: „Nie wiem, nie rozumiem, co mówisz niewiasto!” I wyszedł na zewnątrz…

Jeszcze przed chwila ten człowiek był taki mocny, pewny, gadatliwy…a teraz traci grunt pod nogami, boi się słabej niewiasty, która nic złego mu nie chce zrobić, tylko pyta z kobiecej ciekawości…i po raz pierwszy zapiera się ukochanego Mistrza. Usuwa się na zewnątrz, wie, że jest niebezpiecznie, chce opuścić dziedziniec i znów zauważa go służąca i woła: „To jest jeden z nich !” Piotra ogarnia przerażenie i panika. Drugi raz zapiera się Jezusa. I nie jest już to tylko próba wyjścia z trudnej sytuacji, jak za pierwszym razem, ale teraz zaprzeczył pod przysięgą. Przysięgał swoim galilejskim akcentem na wszystkie świętości. Galilejczycy mieli swoisty sposób mówienia, że w Jerozolimie rozpoznawał ich każdy, gdy tylko otworzyli usta, podobnie jak my rozpoznajemy górali. Zaczęto więc się śmiać i kpić z Piotra. I wyciągnięto oczywisty wniosek: „Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza”. A jeden ze sług arcykapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho dodaje: „Czyż nie ciebie widziałem w ogrodzie.” Piotr ze wszystkich stron atakowany, zaczął mnożyć przysięgi i zaklęcia, że „nie zna tego Człowieka”. Biedny Piotr, nie wytrzymał takiego krzyżowego ognia pytań , załamał się, upadł. Z tego wewnętrznego rozbicia i upadku budzi go pianie koguta, które rozległo się jak skarga i oskarżenie.

I nagle wszyscy zamilkli, bo oto otworzyły się drzwi pałacu a w nich ukazał się Jezus prowadzony przez straże do ciemnicy. Jezus zatrzymuje się, odwraca i patrzy na Piotra, patrzy z litością i współczuciem…potem odchodzi.

Piotr zmienia się, spojrzenie Chrystusa go odmieniło. Wychodzi na zewnątrz i plącze, nie są to łzy rozpaczy, jak u Judasza, ale łzy żalu i miłości; łzy, które obmywają jego duszę, leczą, podnoszą na duchu. Piotr oddalił się do swojego ukochanego Mistrza, ale wraca natychmiast; upadł, ale podniósł się jeszcze szybciej…i już zawsze będzie wierny, i już zawsze będzie przy Jezusie. Piotr nawrócił się, powstał…ale ciągle powtarzają się jego słowa, słowa zaparcia się Chr. „nie znam tego Człowieka!” Tyle razy obiecujemy Jezusowi, zapewniamy o naszej wierze i miłości…a potem bardzo szybko, bez żadnej poważniejszej racji o Nim zapominamy, zapominamy o Jego obecności, o wierze, o modlitwie…wyrzekamy się Go.

Nasze spotkania, rozmowy, zabawy, miejsca pracy i wypoczynku, czasami nawet nasze chrześcijańskie rodziny i domy zamieniają się wdziedziniec arcykapłana na którym zapieramy się Jezusa.

W naszych czasach nie walczy się wprost z Jezusem, ani z zasadami Ewangelii, ani z Kościołom… Po upadku systemów bezbożnych, które w imię rzekomego wyzwolenia człowieka od Boga i przykazań, dopuściły się tak straszliwych zbrodni przeciwko ludzkości; po epoce św. Jana Pawła II, który był żywą ewangelią, który pod opieką M. B. Fatimskiej ocalił świat od III wojny światowej…nikt z wielkich autorytetów nie ośmieli się ośmieszać Chrystusa i prawdy wiary. Niestety zło nie poddaje się nigdy, wymyślono inne metody zaparcia się Jezusa. Zamiast mówić jak Piotr „nie znam tego Człowieka” dzisiaj mówi się takie niewinne słowa: „nie mam czasu na pacierz, na rekolekcje, na Msze św. niedzielną, na nowennę, na spowiedź…czyli jestem obojętny na Chrystusa, na Jego miłość, na Jego pomoc…Nie mam dla Niego czasu, czyli uważam, że ktoś inny albo sprawy ziemskie są ważniejsze od Boga, czyli nie mam zaufania do Jezusa, wole moje życie budować bez Niego.Taka postawa prowadzi do obojętności religijnej i do utraty wiary.

Czasy obecne to okres wielkiej laicyzacji, zepsucia obyczajów, kiedy to słowo Bóg, modlitwa, czystość przedmałżeńska, wierność, nierozerwalność małżeństwa…uczciwość w prowadzeniu interesów, w biznesie… brzmią obco i rażą w nowoczesnym towarzystwie. Często wierzący rezygnuje nawet z rozmowy na ten temat, bojąc się, aby jego mowa go „nie zdradziła”. A to prowadzi do zaparcia się wiary. A przecież naszym powołaniem jest dawanie świadectwa Chrystusowi, mamy wchodzić nawet w grzeszny świat, aby go przemieniać, zdobywać dla Chrystusa.

Św. Piotr tylko w tę straszną noc sądu nad Jezusem przeraził się i wyparł swojego Mistrza. Ale spojrzenie Jezusa go uzdrowiło, potem był już wierny, mimo prześladowań, więzień i cierpień…Stał się opoką, mocnym fundamentem Kościoła. Nie możemy się gorszyć jego upadkiem, ale budować jego pokutą, mamy się od niego uczyć powstawania z naszych grzechów, nawracania, szczerego żalu z powodu naszych, nieraz bez końca powtarzających się zdrad.Na nas też Jezus patrzy z miłością i czeka na nas ze swoim przebaczeniem. Amen

Print Friendly, PDF & Email
10 kwietnia 2017 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann