menu close menu

Kazanie Pasyjne z 26 marca 2017

Kazan. Pasyjne III – Sąd nad Jezusem

Jezus jako Bóg czytał w sercach ludzkich, znał całą prawdę o wszystkich, mógł o każdym człowieku wydać sąd nieomylny…Tymczasem Jezus nikogo nie sądził, nikogo nie potępiał, nikogo nie przekreślał, bo jest samym miłosierdziem, a na ziemię zstąpił, aby świat zbawić, przebaczać, aby szukać zaginionych…A tymczasem człowiek grzeszny i omylny ośmielił się sądzić Boga, posadził Go na ławie oskarżonych, stał się Jego katem…

Po pojmaniu w ogrodzie oliwnym zaprowadzono Jezusa do Annasza, dawnego arcykapłana, który cieszył się wielki autorytetem wśród Żydów, ale nie miał żadnego prawa, aby kogokolwiek sądzić. Annasz wypytywał Jezusa o Jego uczniów; chciał poznać ich liczbę, miejsce gdzie się gromadzą, nauki jakie słuchają…prawdopodobnie po to, aby ich później prześladować. Lecz P. Jezus nikogo nie chciał wydać, ani nikogo oskarżać…dlatego na wszystkie pytania i oskarżenia odpowiedział ogólnie, że jawnie działał, potajemnie niczego nie czynił, niech pyta tych, którzy Go słuchali. Za taka odpowiedź spoliczkowano Jezusa i odesłano do Kajfasza.

Kajfasz był zięciem Annasza pełniącym urząd arcykapłana, zebrali się u niego także uczeni w Piśmie, starsi ludu, wpływowe osoby – czyli Sanhedryn, Najwyższa Rada Żydowska. Teraz Kajfasz przesłuchiwał Jezusa, dla wszystkich było wiadomo, że nie był to sąd, który chciał poznać prawdę o Jezusie, nikt też tam nie starał się nawet o pozory sprawiedliwości, chciano tylko znaleźć jakiś pretekst, aby skazać Jezusa na śmierć, aby raz na zawsze pozbyć się Go. Żydzi mogli Jezusa zabić w ukryciu, bez świadków i sądów, ale im chodziło nie tylko o Jego śmierć, oni chcieli Jezusa ośmieszyć, skompromitować, zohydzić… aby ludzie Go znienawidzili i na zawsze odwrócili się od Niego i Jego nauki, dlatego te pozory sądu i sprawiedliwości. Wezwano nawet fałszywych świadków, ale dla wszystkich było oczywiste, że P. Jezus jest niewinny, że nie zasługuje nawet na najmniejszą karę. Wtedy Kajfasz zapytał: „Zaprzysięgam Cię na Boga Najwyższego, powiedz nam, czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym ?” P. Jezus daje bardzo krótką i jednoznaczną odpowiedź: „Tak, ja nim jestem !” Słowa te przeraziły wszystkich. Ten Galilejczyk tak bardzo sponiewierany, zbity, posiniaczony, o twarzy pokrytej plwocinami…pod przysięgą zeznaje, że jest Bogiem, oczekiwanym przez wieki Mesjaszem, Zbawicielem świata…tego oni nie mogli w swoim zaślepieniu i nienawiści przyjąć, dlatego wszyscy wstali z miejsc i z oburzeniem protestowali przeciwko Jezusowi, a Kajfasz oburzony obłudnie rozdarł szaty i zawołał: „Zbluźnił! Na cóż nam jeszcze świadków ? Winien jest śmierci!”

Na tę chwilę, na przyjście Mesjasza czekały całe pokolenia; patriarchowie, prorocy, Naród Wybrany, cały świat…Spełniło się to wielkie oczekiwanie, ujrzeli Zbawiciela, stal przed nimi, tyle znaków działo się przez Niego…a oni Go nie poznali, nie uwierzyli w Niego, skazali Go na zabicie, odrzucili Go. Dlaczego? Co ich tak bardzo zaślepiło, że teraz odrzucili Go, poprowadzą jeszcze Jezusa przed Piłata, aby zatwierdził ich wyrok…i nie uwierzą w Niego nawet po zmartwychwstaniu? Przede wszystkim dlatego, że ich zaślepiła pycha, pewność siebie; oni niby mocno wierzyli, modlili się wiele, pościli…ale ich wyobrażenie Boga i Zbawiciela było błędne. Czekali na Mesjasza, który będzie wielkim władcą ziemskim, który pokona Rzymian, zbuduje wielki Izrael, zapewni im dobrobyt i bogactwo. A tymczasem Jezus jest pokorny, cichy, ubogi, głosi miłość i przebaczenie, z nikim nie chce walczyć, ale głosi pokój i pojednanie. To nie zgadzało się z ich oczekiwaniem, z ich ambicjami…i dlatego Go odrzucili.

Proces Jezusa nie skończył się w Wielki Piątek, ten proces ciągle trwa, ciągle ludzie sądzą Boga, oskarżają, potępiają, chcą Boga nieśmiertelnego skazać na śmierć, chcą śmierci Boga; ciągle są również sądzeni wyznawcy Chrystusa.

„Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni… nie potępiajcie a nie będziecie potępieni…Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiadają ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu…Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony albo potępiony.” (Mt)

Sądzimy Boga, osądzamy innych, często bez litości, potępiamy…A czy pamiętamy o tym, po zakończeniu naszej ziemskiej wędrówki, każdy z nas zostanie sprawiedliwie osądzony za swoje czyny, słowa, zaniedbania, wybory. P. Bóg odkryje cała prawdę o nas. Odsłoni nawet najbardziej ukryte intencje, którymi się dzisiaj kierujemy. Rozliczy nas ze wszystkiego, z każdej myśli, z każdego słowa, (nie tylko słowa złe, ale i niepotrzebne zostaną ukarane), z każdego czynu. Na świecie nie ma sprawiedliwości, sądy ludzkie są niedoskonałe a nawet przekupne, wielu niewinnych cierpi, jest skazywanych na więzienia i inne cierpienia; również wielu bandytów, złodziei, zdrajców…jest nagradzanych, honorowanych, buduje się im pomniki, cieszą się niezasłużonym szacunkiem innych…ale to tylko czasowo, tu na ziemi…a kiedyś wszyscy sprawiedliwie będą osądzeni przed Bogiem: Dobrzy będą stokrotnie nagrodzeni a źli ukarani. Jak mówią nam objawienia, nawet lekkie kary czyścowe, krótkie, są o wiele cięższe od największych cierpień ziemskich. Dlatego tak ważne jest, aby nie sądzić innych, nie potępiać, już tu na ziemi czynić pokutę, aby otworzyć się na Boże miłosierdzie.

Przede wszystkich P. Bóg zapyta nas o naszą wiarę i miłość. Rozliczy nas ze służby bliźnim, z naszego miłosierdzia, czynionej pokuty, modlitwy, świadectwa naszej wiary. Zapyta nas o duchowy dorobek życia: co zrobiliśmy z Jego łaskami, z talentami nam udzielonymi? Nie tylko zło będzie nas oskarżać, ale również zaniedbania dobrego, zmarnowany czas, roztrwonione dary Boże i okazje do czynienia dobra. Tyle okazji mamy do zbierania skarbów na niebo, a my je marnujemy…Św. Teresa, jak przypominały nam to rekolekcje, kiedyś powiedziała do swojej siostry Marii, „patrzmy na kupców, ileż oni trudów znoszą, aby zdobyć pieniądze, a my tak łatwo możemy zasługiwać na niebo, możemy gromadzić skarby nie zadając sobie tyle trudu, możemy jakby gromadzić diamenty za pomocą grabi”.

Jako młody ksiądz zostałem poproszony do umierającego profesora w Tarnowie, nie znałem go wcześniej, bardzo pobożnie się modlił i spowiadał… ajak wychodziłem to mi powiedział: nie boję się śmierci, ale bardzo się boję sądu Bożego”. Nie sądźmy i nie potępiajmy innych, a nie będziemy sądzeni i potępieni, nie będziemy się przerażać sądu Bożego. Amen

Print Friendly, PDF & Email
26 marca 2017 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann