menu close menu

Kazanie z 2 Niedz. W. Post 2020

We wspomnieniach pośmiertnych o wielkim malarzu Jacku Malczewskim jest opisane takie wspomnienie: ”W Lusławicach, w  towarzystwie kilku osób siedzieliśmy na ganku i przyjaźnie gawędziliśmy. Wtem pięknym powozem zajechał miejscowy pan, zamożny, zdrowy, opływający we wszystko…i wniósł ze sobą nastrój smutku i przygnębienia. Narzekał na wszystko: na pogodę, na drogi, na podatki. W końcu oświadczył, że wyjeżdża do Baden Baden, bo nie znosi polskich uzdrowisk. Malczewski siedział cicho i nie brał udziału w tej rozmowie. Kiedy gość odjechał powiedział: „…gdyby on sobie choć raz  pomyślał, że tu, obok nas, w zakliczyńskim kościele, w tabernakulum jest P. Jezus, to nie martwiłby się tak byle czym…”
         Apostołowie zawierzyli Jezusowi, poszli za Nim, ale ich wiara nie była łatwa, ciągle była poddawana próbie. Największą dla nich próbą miała być męka i śmierć Jezusa. Aby ich umocnić w wierze P. Jezus wyprowadził ich  na górę Tabor i tam przemienił się wobec nich, objawił im chwałę nieba i chwałę przyszłego zmartwychwstania.
My także potrzebujemy takiej wyprawy, na górę przemienienia, potrzebujemy spotkanie z Jezusem. Na co dzień żyjemy w dolinach zmartwień, grzechów, nałogów, trosk powszednich…Potrzebujemy, aby Jezus zabrał nas na miejsce osobne, na górę…i, abyśmy z góry, czyli z perspektywy Bożej spojrzeli na wszystko, oczami wiary, oczami Boga. Na co dzień  często żyjemy tylko sprawami doczesnymi, nawet czasem zapominamy o Bogu. A tymczasem wszystko w życiu człowieka ma wymiar pionowy, czyli ma odniesienie do Boga, do wieczności. Praca, miłość, cierpienie, nauka…wszystko ma nas prowadzić do Boga.
Malczewski zauważył, że „…gdyby człowiek narzekający  pomyślał, że tu, obok nas, w  kościele, w tabernakulum jest P. Jezus, to nie martwiłby się tak byle czym…”
Kościół, tabernakulum jest jak góra Tabor na której możemy kontemplować Jezusa, umocnić się w wierze na drogę naszego, nieraz trudnego życia. Gdy więc jesteśmy blisko Jezusa, wtedy nasz życie się zmienia i nie mamy  powodów, aby się martwić byle czym, sprawami światowymi. Tu Jezus jest realnie obecny w Najśw. Sakramencie. Przebywa tu ze swoim bóstwem i człowieczeństwem. Widzi nas, słyszy, chce nam pomagać tak jak pomagał tłumom, które  przychodziły do Niego ze wszystkich miast i miejscowości. Jemu możemy przedstawić wszystkie nasze pragnienia i zmartwienia, nasze trudności i słabości…Przed Nim możemy otworzyć całe nasze serce…zawsze będziemy zrozumiani i wysłuchani, zawsze też znajdziemy pomoc.
Tu też Jezus nieustannie za nas się ofiaruje w tajemnicy Najśw. Ofiary, Mszy św., która jest uobecnieniem ofiary krzyża, najważniejszym dziełem zbawczym,  źródłem wszystkich łask, najdoskonalszą modlitwą…
         Wczoraj był pogrzeb dawnego proboszcza z parafii Domosławie, kościół tamtejszy jest poświęcony św. Izydorowi Oraczowi, świętemu hiszpańskiemu z XII w. W ołtarzu jest piękny obraz Świętego i aniołowie jak orzą pole. Bieda w domu zmusiła Izydora jako młodzieńca do pracy w charakterze parobka w gospodarstwie bogatego sąsiada – Jana Vargasa. By zarobić na utrzymanie, w pocie czoła uprawiał rolę.
         Z tego okresu jego życia pochodzi piękna historia. Oskarżono Izydora przed panem, że jest próżniakiem, co dzień spóźnia się do pracy, ponieważ modli się kosztem swoich obowiązków. A przecież bierze za to zapłatę. Zdziwiło to gospodarza, u którego pracował, gdyż powierzone mu prace były zawsze na czas wykonane. Postanowił jednak podpatrzeć Izydora. I faktycznie. Izydor później od innych przyszedł do pracy. Lecz, gdy tylko zaczął orać po jednej i po drugiej stronie przy nim pojawili się dwaj mężowie w białych szatach, który osobne prowadzili pługi i odwalali skiby. Innym razem, nie dowierzając temu, co zobaczył poprzednio, Vargas ujrzał Izydora jak idzie z pola do kościoła, bo akurat zadzwoniono na Mszę św., a orkę za niego wykonywał Anioł Boży. Odtąd chlebodawca jeszcze bardziej go polubił i cenił. Izydor ożenił się maił żonę i dzieci.
         To opowiadane, może trochę upiększone przez wieki, uświadamia nam prawdę, że wszystko nam się uda lepiej, że nasze sprawy potoczą się pomyślnie, jeżeli będziemy mieli czas dla Boga, na modlitwę, zwłaszcza na Mszę św. Amen   

Print Friendly, PDF & Email
14 marca 2020 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann