menu close menu

Kazanie z 5 Niedzieli zwykłej rok B

Dzisiaj wspominamy Objawienia Matki Bożej w Lourdes, które zaczęły się 11 lutego 1858 r. Od tego czasu dokonało się tam ok. 70 tyś. cudownych uzdrowień. Dlatego też św. Jan Paweł II we wspomnienie tych objawień ustanowił Świętowy Dzień Chorego. Pragnął on, aby w tym dniu więcej modlić się za chorych i rozważać o tajemnicy cierpienia.
P. Bóg stworzył człowieka wolnego od cierpień i śmierci. To człowiek przez swoje nieposłuszeństwo, przez grzech, wprowadził na świat: cierpienie, choroby, starość i śmierć. Jednak sam Bóg w osobie Jezusa Chrystusa przyszedł z pomocą człowiekowi. Sam stał się Człowiekiem, uświęcił nasze cierpienia, dał im wartość zbawczą. Przeszedł przez ludzkie życie pełne trudów i pracy. Był niezrozumiany, odrzucony i ostatecznie ukrzyżowany. Przez cierpienia Jezusa dokonało się dzieło odkupienia.
CIERPIENIE NIE MA SENSU BEZ CHRYSTUSA, BEZ JEGO KRZYŻA. W tajemnicy krzyża cierpienie nabiera swojego sensu. Pięknie tę prawdę wyrażają słowa pieśni:
1.Zbawienie przyszło przez krzyż,
Ogromna to tajemnica.
Każde cierpienie ma sens,
Prowadzi do pełni życia.

2. Codzienność wiedzie przez Krzyż,
Większy im kochasz goręcej.
Nie musisz ginąć już dziś,
Lecz ukrzyżować swe serce.
Wielu się pyta: Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie? Bóg nie chce cierpienia, ale dopuszcza je dla większego dobra. JAK Z NAJWIĘKSZEGO CIERPIENIA (Z KRZYŻA) WYPROWADZIŁ DOBRO, ZBAWIENIE tak i nasze małe krzyże i doświadczenia kształtują nas, przemieniają, uświęcają i są źródłem nowych łask Bożych.
Naszym zadaniem jest naśladowanie Chrystusa, a On odkupił świat przez cierpienie. Św. Faustyna pisze w swoim Dzienniczku: „Wtem ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża, ujrzałam również cały zastęp dusz ukrzyżowanych tak jak Jezus. Wtedy Jezus powiedział: Widzisz, te dusze, które są podobne do Mnie w cierpieniach i wzgardzie, one też będą podobne do Mnie w chwale.” Św. Paweł potwierdza to słowami: „Jeżeli wspólnie z Nim cierpimy, to wspólnie będziemy przebywać w chwale”.
Mamy przyjmować cierpienie, choroby, trudy życia…z pokorą, z poddaniem się woli Bożej…przede wszystkim dlatego, że sam Chrystus ochoczo przyjął cierpienie. A naśladowanie Chrystusa jest drogą naszego uświęcenia. „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien”.
Św. Jan Paweł II podczas audiencji w 1982 r. powiedział: „Chorym i wszystkim cierpiącym w szpitalach i w domach wyrażam moją wdzięczność i życzliwość. Jak już mówiłem wiele razy, Kościół liczy bardzo na Was, ponieważ Wasza sytuacja zbliża Was szczególnie do Ukrzyżowanego, dzięki czemu możecie bardziej bezpośrednio współpracować z Nim dla nawrócenia i zbawienia ludzi. Jeśli potraficie cierpieć w tym duchu i w tym celu ofiarować swoje cierpienia, będziecie dobroczyńcami ludzkości, a wasze imiona zapisane zostaną w niebie złotymi literami”.
Postawa św. Papieża, a przede wszystkim postawa samego Jezusa pochylającego się nad chorymi powinna być dla nas wymowną lekcją delikatności i współczucia wobec chorych i cierpiących. Nie potrafimy jak Jezus czynić cudów i uzdrawiać, ale możemy pomagać chorym, możemy nieść im ulgę i pociechę. Wystarczy nawet odwiedzenie chorego, krótka rozmowa, poświęcenie mu kilku minut, załatwienie drobnej sprawy…W każdym chorym mieszka i cierpi sam Jezus, który nam kiedyś powie „byłem chory, a odwiedziliście mnie…”
Obojętność i znieczulica wobec chorych i cierpiących jest brakiem serca, człowieczeństwa i wielkim grzechem. W Buenos Aires w Argentynie miało miejsce takie przykre zdarzenie: Do szpitala przywieziono kilkuletniego chłopca potrąconego przez samochód. Zawiadomiono lekarza dyżurnego, dodając, ze stan chłopca jest ciężki. Lekarz zapytał, kto za niego zapłaci. Kiedy dowiedział się, że chłopiec nie ma przy sobie żadnych dokumentów, a trudno go rozpoznać, bo twarz ma rozbitą, odmówił zajęcia się nim, uznał, że jest to jeden z bezdomnych nędzarzy błąkających się po ulicach. Po niedługim czasie chłopiec zmarł. Kiedy po skończonym dyżurze wrócił do siebie, okazało się, że tym chłopcem był jego własny syn, który przebiegał ulicę by odwiedzić ukochanego ojca i wpadł pod samochód.
Wydarzenie to dobrze obrazuje jak wielkim nieszczęściem jest obojętność i znieczulica wobec chorych i cierpiących, popełniając te grzechy sami sobie szkodzimy i jesteśmy powodem jeszcze większych cierpień.
Niech nasze serca i ręce zawsze niosą pociechę i pomoc cierpiącym…a wtedy sam Jezus się nad nami zlituje i będzie dla nas lekarzem i nadzieją w cierpieniu i chorobie. Amen

Print Friendly, PDF & Email
14 lutego 2018 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann