menu close menu

Kazanie z 7 Niedzieli zwykłej, rok C, 2019

Miłość nieprzyjaciół.
W czasie niedawnej wojny w Jugosławii miała miejsce takie zdarzenie: Vanko żołnierz chorwacki został wysłany na front, aby walczyć przeciwko Serbom. Jego narzeczona Milena przy pożegnaniu dała mu srebrny medalion z Matką Bożą. Na wojnie trafił do niewoli, Serbowie zabijali jeńców, Vanko prosił o litość, o darowanie życia, w imię Boże i wzywając imienia Maryi, ale mody oficer dowodzący plutonem egzekucyjnym, był bez serca, nie wzruszyły go prośby, zerwał z jego szyi srebrny medalion i nakazał go rozstrzelać.
Po kilku miesiącach ten sam oficer został ranny i dostał się do niewoli chorwackiej. Umieszczono go w szpitalu polowym gdzie pracowała Milena, ta której narzeczonego zastrzelił. Opiekowała się nim z wielka troską i poświęceniem. Gdy stan chorego się poprawił w dowód wdzięczności podarował jej medalion zabrany jej narzeczonemu. Poznała go. Zapytała, skąd go ma? On, niczego się nie domyślając powiedział prawdę. Wtedy w jej sercu zrodził się straszny ból i nienawiść. Zapragnęła się zemścić. Było to bardzo proste, wystarczyło tylko na chwilę wyłączyć prąd…nie zrobiła tego…darowała mu życie…poszła tylko wypłakać się do gabinetu.
„Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nie nawiedzą…” Oto najtrudniejszy nakaz, jaki nam pozostawił P. Jezus. Nakaz miłości tych, którzy na nią nie zasługują. Życie jest brutalne, każdy człowiek, nawet najbardziej kochany i bliski, może nas skrzywdzić, zranić, zadać ból.
Trudno nam jest okazywać życzliwość tym, którzy szczerze na nią zasługują. Trudno odwdzięczać się tym, którym tak wiele zawdzięczamy. Uważamy, że się nam to należy. Rodzice mają pomagać, bo są od tego. Żona ma gotować, sprzątać, prasować. Mąż ma dbać o dom, zarabiać, wykonywać cięższe prace. Słowo dziękuję, proszę, pomogę ci…tak trudno jest nam powiedzieć. A tymczasem P. Jezus żąda, nakazuje, od tego nawet uzależnia odpuszczenie naszych grzechów, abyśmy miłowali także naszych wrogów, dobrze im życzyli, za nich się modlili.
„Jeżeli miłujecie tylko tych, którzy was miłują, jaka za to dla was nagroda… Przecież i grzesznicy to samo czynią.” Dobroć okazana tylko tym, którzy dla ans są dobrzy, nie jest żadną łaską ani ofiarą. To czysta sprawiedliwość i wyrachowanie. Tak postępują wszyscy, i poganie, i grzesznicy. Wyznawca Chrystusa ma inaczej postępować, lepiej, ma więcej od siebie dawać, wymagać. Ma być podobny do samego Ojca Niebeskiego „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.” W obliczu cierpienia i potrzeby drugiego człowieka ma zapomnieć o doznanych krzywdach i pomóc. Zrobić coś więcej niż wymaga sprawiedliwość i ludzkie kalkulacje.
To droga, którą wskazuje nam Chrystus, to również najbliższa droga do nieba, do Bożego przebaczenia. Nie możemy przecież oczekiwać od Boga nagrody za czyny, które wykonujemy tylko dla własnej korzyści. Chrystus nagradza przede wszystkim to, co uczyniliśmy z serca, z miłości, z życzliwości nawet dla człowieka nam nieżyczliwego, temu który na to nie zasłużył.
Każde dobro ofiarowane bezinteresownie jest dobrem ofiarowanym samemu Jezusowi. Miłość ofiarowana tym, którzy nas kochają jest dla nich. Miłość dana tym, którzy na nią nie zasługują jest darem ofiarowanym samemu Jezusowi. I taki czyn jest największą zasługą na życie wieczne.
Dzisiaj modlimy się za synod naszej diecezji a w refleksji synodalnej zastanawiamy się nad rodziną, nad problemami życia w rodzinie. Prawdziwa miłość to również umiejętność przebaczenia wszystkim, zaczynając od naszych najbliższych. Gdybyśmy wszyscy o tym pamiętali ileż byłoby mniej tragedii rodzinnych, rozwodów, cierpień niewinnych dzieci. Przebaczenie, darowanie doznanych krzywd jest najlepszą drogą do uzdrowienia naszych serc i naszych rodzin. Amen

Print Friendly, PDF & Email
2 marca 2019 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann