menu close menu

Kazanie z Niedzieli 1 listopada – Wszystkich Świętych

We Wszystkich Św. nasze serca i pragnienia kierujemy w stronę nieba, do wieczności i łączymy się z tymi, którzy żyli przed nami, a dziś już cieszą się chwałą nieba.
W ciągu wieków Kościół ogłosił świętymi ponad 40 tyś. osób; święci to Apostołowie, Męczennicy, wielcy wyznawcy jak Jan Paweł II… ale świeci to również miliardy anonimowych zbawionych, którzy cieszą się oglądaniem Boga, są wśród nich także nasi parafianie, krewni, przyjaciele… Oni osiągnęli najwyższy stopień zjednoczenia z Bogiem, do Niego całkowicie należą, wolni są od słabości ludzkich, cierpień, zmartwień, cieszą się pełnią szczęścia, stanowią Kościół tryumfujący. Obcowanie z nimi jest nam potrzebne, oni opiekują się nami, są naszymi orędownikami. Oni wszyscy dziś nam przypominają najradośniejszą prawdę, że jesteśmy stworzeni dla nieba, dla szczęścia i radości, że tam już mamy przygotowane mieszkanie, że wolą Boga jest nasze uświęcenie.
Nikt nie rodzi się świętym, świętymi się stajemy, do świętości zdążamy. Ci, którzy nas poprzedzili do nieba wskazują nam drogę. Oni również nie od razu stali się świętymi. Byli ludźmi podobnymi do nas, żyli w różnych czasach, często jeszcze trudniejszych niż nasze, wypełniali przeróżne powołania, mieli swoje grzechy, niektórzy nawet więcej od nas błądzili, ale umieli też pokutować i nawracać się.
Znamy wszyscy Dobrego Łotra, który na krzyżu usłyszał obietnicę nieba. A w czasach nam bliskich św. Jan Boży, nazywany ojcem ubogich i chorych, w młodości prowadził grzeszne życie, uciekał z domu, brał udział w wyprawach wojennych, matka tak bardzo się tym martwiła, że przedwcześnie zmarła ze zgryzoty. Podobnie św. Kamil przed swoim nawróceniem był szulerem, karciarzem i zabijaką.
A dziś oni są na ołtarzach, podziwiamy ich, do nich się modlimy. Dlatego, że mimo grzechów i upadków, oni umieli pokutować, umieli zacząć nowe życie, a Pan Bóg swoją łaską ich wspomagał, że doszli do heroicznej świętości.
I my jesteśmy w drodze, cieszymy się jeszcze życiem ziemskim – czasem wyboru, czasem decyzji… Pan Bóg nikomu nie odmawia swojej pomocy, swojej łaski, potrzebna tylko z naszej strony dobra wola, szczere pragnienie, aby całym sercem zawierzyć się Jezusowi, z Nim przeżywać każdy dzień, żyć w Jego obecności i przyjaźni…
Święci jako program życia wybrali drogę wskazaną przez Chrystusa w czytanej dziś Ewangelii. Oni uwierzyli, że błogosławieni czyli szczęśliwi, święci to ubodzy w duchu, czyli ci dla których największym bogactwem jest sam Pan Bóg, Jemu zaufali, na Nim budują swoją przyszłość, dla Niego wszystko co mają gotowi są poświęcić… Święci to cisi, pokorni, nie wynoszący się nad innych, nie pogardzający nikim;  to sprawiedliwi i pragnący sprawiedliwości; to miłosierni, którzy cudzą niedolę mają za swoją własną, którzy pomagają cierpiącym, a w ubogim i poniżonym widzą Jezusa; święci to także ludzie czystego serca, wprowadzający pokój, cierpiący dla sprawiedliwości, dla Chrystusa.
Świętość nie jest tylko dla wybranych, nie jest wymaganiem ponad nasze siły, ale jest naszym pierwszym i najważniejszym powołaniem, bo wszyscy zostaliśmy stworzeni dla nieba. A naszym największym zmartwieniem powinno być to, że wciąż za mało jesteśmy świętymi.
W ostatnią niedzielę świętowaliśmy odpust parafialny, dzień szczególny, który ma nas uświęcać, zbliżać do Boga. Na pewno najgorliwiej w przeżycie odpusty włączyli się handlujący kramarze. Cały tydzień przed odpustem walczyli o lepsze miejsce, a w zimną, jesienną noc przed odpustem, niektórzy już od północy czuwali i przygotowywali swój kram. Po co takie poświęcenie? Aby zarobić parę złotych.
A teraz porównajmy z nimi naszą gorliwość, aby zdobyć szczęście wieczne: ilu z nas przystąpiło do spowiedzi św. przed odpustem? W dzień odpustu przyszliście licznie, ale rano na te „krótsze” msze św., bo suma trwa o 15 min. dłużej, to już za wielka ofiara, nie stać ją na nią.
I tak jest bardzo często. Jesteśmy gotowi ofiarować swój czas, zdrowie, nieprzespaną noc… dla marnych, chwilowych ziemskich korzyści i przyjemności… a tak mało czynimy, aby zdobyć niebo, aby się uświęcić.
Św. Teresa powtarzała, że Pan Bóg nie potrzebuje naszych wielkich czynów, ale naszej wiary i ufności, abyśmy zawsze byli blisko Niego, jak małe dziecko w ramionach ojca, we wszystkim od Niego zależni. A wtedy pozwolimy Mu działać w nas, wtedy bliskość Boga nas przemieni.
Radując się chwałą, jaką Pan Bóg obdarzył nasze siostry i braci, świętych, prośmy gorąco za ich wstawiennictwem, abyśmy dobrze wypełnili powołanie jakie Bóg nam powierzył i abyśmy doszli do nieba. Amen

Print Friendly, PDF & Email
7 listopada 2015 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann