menu close menu

Kazanie z niedzieli 13 września 2015

Drodzy Bracia i Siostry!
Ewangelia dnia dzisiejszego przedstawia nam dialog Pana Jezusa ze swoimi uczniami. Chrystus najpierw zapytał ich za kogo uważają Go ludzie. Odpowiedzieli Mu, że jedni uważają Go za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków.
„A wy, za kogo Mnie uważacie?” – zapytał Chrystus. Wtedy Piotr, w imieniu wszystkich, odpowiedział: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. To wyznanie, było stwierdzeniem prawdy o Jezusie Chrystusie, który jest Zbawicielem, Synem Bożym, zapowiedzianym Mesjaszem.
Dialog sprzed dwóch tysięcy lat jest uobecniany również dzisiaj, a pytanie skierowane do Apostołów pod Cezareą Filipową dzisiaj Chrystus kieruje do każdego z nas.
– Za kogo Ty – Siostro i Bracie – uważasz Chrystusa?
– Kim w rzeczywistości jest On dla Ciebie?
– Jak Jego prawda, nauczanie kształtują Twoje życie?

Umiłowani w Chrystusie!
Nasza wiara powinna się rozwijać nieustannie. Powinniśmy wierzyć coraz mocniej, bardziej świadomie, całym naszym życiem, aby wiarę wyrażać w naszych dobrych czynach, w modlitwie, w żywej przyjaźni z Jezusem.
Bo my nie tyle jesteśmy wierzący, co stajemy się wierzący; nie tyle jesteśmy chrześcijanami, co nimi się stajemy; nie tyle żyjemy Ewangelią, co próbujemy do niej dorastać.
Wiara jako wyraz naszej relacji do Boga powinna być żywa, powinna się ciągle rozwijać i doskonalić. Rozwój ten dokonuje się z inicjatywy Boga i w wyniku – zawierającej zawierzenie Bogu – odpowiedzi człowieka.
Wobec Jezusa nie możemy poprzestać na zwykłej ludzkiej sympatii, nie możemy być tylko Nim zachwyceni, nie możemy być tylko – jak to mówią ludzie młodzi – Jego fanami. Ale mamy być Jego naśladowcami – jak Apostołowie. Jezus domaga się od nas, byśmy wyrzekli się własnej woli, własnych planów, własnych upodobań… byśmy odrzucili zwłaszcza zło, grzechy – i z Nim budowali naszą przyszłość.

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje!”

Bez Jezusa krzyż nie ma sensu, jest tylko ciężarem, z Jezusem zamienia się w skarb, staje się drogą do zmartwychwstania i życia.
Powróćmy jeszcze raz do Chrystusowego zapytania: „A wy, za kogo Mnie uważacie?” To pytanie powinniśmy często sami sobie zadawać. Czy jest On dla nas – jak dla Piotra – Mesjaszem, Synem Boga żywego?

Pewna francuska nauczycielka, odpowiadając w ankiecie na pytanie: „kim jest dla ciebie Chrystus?”, napisała tak:

„On nadaje sens każdemu szczęśliwemu czy nieszczęśliwemu wydarzeniu. To on stopniowo odsłonił przede mną Ojca i Jego miłość do ludzi, tego Ojca, który ma zawsze uwagę zwróconą na każdego z nas, który kocha nas nieznużenie, pomimo naszych błędów i niewdzięczności. Jezus jest moim przewodnikiem na cały dzień… Chrystus to moja racja bytu, dla Niego pracuję, dla Niego śpiewam, śmieję się, oddaję się sprawie budowania Jego królestwa na ziemi”.

Słyszeliśmy dziś jakże wymowne słowa św. Jakuba Apostoła:
„Wiara, jeśli, nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie”. Czyż wiara, która przejawia się jedynie w słowach, jest wiarą prawdziwą. Czyż w ogóle istnieje?

W Niemczech około 80% ludzi określa się jako chrześcijanie. Podobnie jest w innych krajach Europy Zachodniej. Jednak praktyczne ich postępowanie jest często dalekie od wiary i Ewangelii. Są tylko chrześcijanami z metryki.

Pewien Hindus po odbyciu podróży po krajach chrześcijańskich z rozgoryczeniem napisał:

„Przekonuje się, że żadnego kraju europejskiego nie można nazwać chrześcijańskim, gdyż są tam tylko jednostki chrześcijańskie. Myślałem sobie dawniej, jaki ja jestem nieszczęśliwy, żem się urodził w kraju pogańskim, jak szczęśliwi są ci, którzy znają Chrystusa od dziecka. Gdy jednak przeszedłem te i inne kraje, musiałem zmienić moje zapatrywanie. Obecnie dziękuję Bogu, że dał mi urodzić się poganinem, gdyż wskutek tego nie miałem spokoju i szukałem Boga, podczas gdy mieszkańcy krajów chrześcijańskich sądzą, że wszystko już znaleźli i nie mają już obowiązku niczego więcej szukać. Pewnego dnia siedziałem w Himalajach nad brzegiem rzeki, wyjąłem z wody piękny okrągły kamień. Ten leżał długi czas w wodzie (rozbiłem go), a woda do jego wnętrza nie doszła, był suchy w środku. Podobnie ma się rzecz z sercami ludzi w Europie. Przez wieki otacza ich chrześcijaństwo, są w nim zanurzeni, ale ono nie wcisnęło się, nie wsiąkło, nie weszło do ich wnętrza, nie żyje w nich. Wina za ten stan rzeczy nie leży w chrześcijaństwie, ale w twardości serc chrześcijańskich. Materializm i intelektualizm uczyniły ich serca twardymi, dlatego nie dziwię się teraz, że wielu ludzi w Europie nie może zrozumieć kim jest Chrystus”.

Kochani, te oskarżenia i nam dają dużo do myślenia: czy my rzeczywiście całym sercem zawierzyliśmy Jezusowi, z Nim i dla Niego żyjemy, czy jesteśmy Jego uczniami, czy tylko fanami, kibicami.
Amen

Print Friendly, PDF & Email
19 września 2015 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann