menu close menu

Kazanie z Niedzieli 29. stycznia 2017

Dawniej na naszych wioskach prawie wszyscy utrzymywali się z rolnictwa i dlatego tak ważne było, aby mieć ziemię, wiele hektarów, konie, krowy… dziś ważna jest dobra praca, wygodny dom, samochód… W Afryce na sawannach najważniejsze są wielbłądy. Posiadanie wielbłądów decyduje o bogactwie i pozycji społecznej.
Słyszałem tam takie opowiadanie: Pewien człowiek bardzo mądry, pobożny i dobry posiadał szczęśliwą rodzinę, niestety różne niepowodzenia go ciągle prześladowały i żył w biedzie. Młodego i zdrowego wielbłąda rozszarpały mu dzikie zwierzęta, pozostał mu tylko jeden, w dodatku stary i chory. Przyszli do niego  sąsiedzi i użalali się nad nim, że spotkało go takie nieszczęście. A on im ze spokojem odpowiedział nie wiadomo czy nieszczęście czy szczęście. Po pewnym czasie zaginął mu ten ostatni wielbłąd, znowu nad nim się użalano jaka to tragedia. A on ze spokojem odparł, że nie wiadomo czy tragedia czy szczęście. Po tygodniu ten zaginiony wielbłąd powrócił i przyprowadził ze sobą siedem dzikich młodych, pięknych wielbłądów. Znowu sąsiedzi przyszli i zachwycali się jakie to ma szczęście. A on ze spokojem odpowiedział, że nie wiadomo czy szczęście czy nieszczęście. Te dzikie wielbłądy zaczęły się oswajać, powoli przyuczano je do pracy i wtedy stał się wypadek, jego najstarszy syn został zrzucony z jeszcze półdzikiego wielbłąda i złamał sobie nogę. I znowu znajomi go odwiedzili, aby go pocieszyć i współczuć w nieszczęściu. A on jak zwykle zachował spokój i powiedział, że nie wiadomo czy to szczęście czy może  nieszczęście. Po kilku tygodniach rozpoczęła się wojna, ich plemiona Bantu zostały zaatakowane przez dzikie plemiona Bagnamolenge z Zairu. Wszyscy młodzieńcy z wioski  poszli walczyć, tylko jego syn został  bo miał złamaną nogę. Wszyscy zginęli na tej wojnie tylko jego syn przeżył, złamanie nogi było dla niego ratunkiem.
W tym opowiadaniu kryje się wielka mądrość, że my często powierzchownie, bez zastanowienia oceniamy wszystko… a tymczasem życie jest tak bardzo złożone i często nas zaskakuje, a to co trudne i bolesne jest dla nas najpotrzebniejsze i daje nam prawdziwe szczęście.
Pan Bóg pragnie, abyśmy byli naprawdę szczęśliwi i tu na ziemi i w wieczności; dlatego nie daje nam tylko rzeczy ziemskich, które przynoszą tylko krótkotrwałe zadowolenie, ale doświadcza nas, kształtuje, wychowuje…abyśmy mogli przyjąć Jego samego, Boga Najśw. i z Nim się zjednoczyli na wieki.
Taki też sens mają błogosławieństwa ewangeliczne: Pan Jezus nie obiecuje swoim wyznawcom łatwego życia tu na ziemi, ale wymaga od nich aby byli:
– ubodzy duchem, czyli żeby nawet mając wielkie bogactwa byli ubodzy w sercu, aby do bogactw się nie przywiązywali, ale aby je podporządkowali dobrom duchowym, aby pokonali w sobie egoizm i chciwość…
– aby się smucić, boleć z powodu cierpienia i niesprawiedliwości, aby im współczuć i pomagać,
– Jezus pragnie, abyśmy byli pokorni, sprawiedliwi, miłosierni,
– abyśmy strzegli czystości serca, łaski uświęcającej,
– abyśmy wprowadzali pokój w rodzinach, sąsiedztwie… abyśmy umieli przebaczać i prosić o przebaczenie…
– miłość Boga sprawia, że nawet cierpienia dla Chrystusa, dla sprawiedliwości, uświęca nas i daje radość…
    Nasz wielki pisarz Józef Ignacy Kraszewski naukę błogosławieństw głęboko rozumiał kiedy pisał: „Nie ten szczęśliwy kto bogaty, kto wielki, kto sławny… ale ten, kto umie kochać jak Chrystus, jak Chrystus przebaczać i jak Chrystus cierpieć.”
    Dziękując Jezusowi za przypomnienie nam tych wielkich  prawd, prośmy Go, aby On był zawsze w naszych sercach, i aby Jezus był naszym największym skarbem i błogosławieństwem. Amen

Print Friendly, PDF & Email
1 lutego 2017 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann