menu close menu

Kazanie z Wielkiego Piątku

„On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy, w Jego ranach jest nasze zdrowie.”

Słynny pisarz i kaznodzieja amerykański Billy Graham, aby wyjaśnić tajemnice męki i śmierci Pana Jezusa opisał historię Clifa Barrow, który samotnie wychowywał swoje dzieci. Pewnego dnia Clif musiał wyjechać na kilka dni i zostawić w domu dzieci same. Wyjeżdżając nakazał starszym dzieciom pilnować młodsze, opiekować się domem, zwierzętami; obiecał nagrodę jak powróci albo karą. Po powrocie spostrzegł, że dzieci go nie posłuchały, młodsze były głodne i zapłakane, starsze się pobiły między sobą, porozbijały naczynia… Wzburzyło to Clifa i zabolało. Za winę jednak musiała być kara. Clif ściągnął pas i zobaczył przerażone oczy dzieci. Po chwili namysłu uniósł koszulę, uklęknął i nakazał starszym dzieciom bić go pasem po obnażonych plecach, każde po10 razy. Dzieci wpadły w płacz i krzyk, nie chciały bić własnego ojca, którego bardzo kochały, ale ojciec był nieugięty. Dzieci płacząc brały pas i biły nim własnego ojca. Ale już później nigdy nie zlekceważyły jego polecenia.
Ten przykład przybliża nam ofiarę Jezusa, dobrowolnie podjętą za nasze grzechy. Nie była ona jakimś tragicznym przypadkiem, lecz świadomą decyzją. Jezus nie musiał tak cierpieć. A jednak Jezus podjął dobrowolnie okrutną mękę i śmierć, by pokazać, czym jest grzech i jak wielkim szczęściem jest niebo, życie wieczne.
Ukrzyżowanie było karą rzymską a nie żydowską. Karą żydowską było ukamienowanie. Ukrzyżowanie było karą dla niewolników. Rzymianie stosowali ją również wobec buntujących się Żydów. W czasie buntu po śmierci Heroda Wielkiego rzymianie ukrzyżowali 2 tyś. znaczniejszych Żydów, a po zwycięstwie nad Jerozolimą w 70 r. żołnierze rzymscy ukrzyżowali tylu jeńców, że aż brakowało drzewa na krzyże.
Skazany na śmierć krzyżową nie był już uważany za człowieka, ale za obiekt wyjęty spod prawa nad którym każdy mógł się znęcać. Przed ukrzyżowaniem najczęściej prowadzono więźnia przez najbardziej uczęszczane ulice, aby wyrok śmierci był wszystkim znany i działał odstraszająco. Najczęściej nieszczęśnik sam niósł krzyż na którym miał umrzeć albo przynajmniej poprzeczną belkę krzyża.
Śmierć na krzyżu mogła nastąpić z różnych przyczyn: z upływu krwi, z pragnienia, z gorączki, najczęściej z braku powietrza, przez uduszenie, kiedy skazany już nie miał sił, aby dźwignąć się na przybitych do krzyża nogach i złapać choćby najkrótszy oddech.
I Pan Jezus wybrał tę najokrutniejszą, najbardziej poniżającą i najboleśniejszą śmierć, abyśmy widzieli jak bardzo cenny jest każdy człowiek w oczach Bożych, jak wielkim skarbem jest niebo, dla którego warto znosić cierpliwie nawet największe udręki, jak wielką cenę ma dusza ludzka…”Pamiętaj człowiecze na Jezusa, jak drogo kupiona twoja dusza…”
Ślady krwi na całunie turyńskim, (na płótnie w którym ciało Jezusa zostało złożone w grobie), potwierdzają wiele szczegółów opisanych w ewangeliach. Prof. Bollone naliczył się ponad 600 ran na całym ciele Jezusa w tym 120 ran po biczowaniu. Dostrzega się na całunie zwłaszcza wyraźnie ślady ran powstałych od przebicia gwoździami rąk i stóp a największą ranę widać na prawym boku pochodziła ona od przebicia włócznią Serca Jezusowego. Widać także wklęśnięcie na lewym kolanie, powstałe od upadków na drodze krzyżowej i prostokątna rana na ramieniu o wymiarach 10 x 9 cm powstała przy dźwigania krzyża.
Krzyż w czasach Chrystusa był przerażającą i straszną rzeczywistością, był znakiem największego poniżenia i haniebnej śmierci. A przez ofiarę Chrystusa, przez Jego mękę i śmierć stał się znakiem zbawienia, znakiem największej miłości, znakiem życia i drogą do zmartwychwstania. Nie można być uczniem Chrystusa bez krzyża. Wierność Chrystusowi to wierność Krzyżowi. Ojciec św. Jan Paweł II pisał, że „Krzyż z którego jaśnieje już oblicze Zmartwychwstałego prowadzi nas do pełni życia i do doskonałej miłości.”
Przez pierwsze wieki chrześcijanie byli prześladowani, nie mieli też możności oddawać czci Krzyżowi. Wielki kult Krzyża rozpoczął się w IV w., jak mówi tradycja cesarzowa św. Helena w roku 326 rozpoczęła poszukiwanie krzyża na którym umarł Jezus. W okolicach Golgoty znaleziono miejsce zasypane śmieciami spod których wydobyto kilka krzyży, niestety nikt nie miał pewności czy któryś z odnalezionych krzyży to właśnie krzyż Jezusa. Zebrał się tam wielki tłum, był nawet biskup Jerozolimy. Była tam też ciężko chora kobieta, która dotykała krzyży, przy dotknięciu jednego natychmiast została uzdrowiona i na tej podstawie wskazano prawdziwy Krzyż Chr. Niestety nie zachował się cały do dnia dzisiejszego, został podzielony na tysiące części, bo wielu chciało mieć te święte drzewo w swoim kościele.
Przez wieki oddawano cześć Krzyżowi, ale także z nim walczono. W naszych czasach również walczy się z krzyżem. W roku 2015 ponad 150 tyś. chrześcijan oddało swoje życie za wiarę, za Chrystusa i Jego krzyż. A w ostatnich tygodniach w Jemenie grupa muzułmanów napadła na dom starców prowadzonych przez Siostry Miłosierdzia, zamordowano 4 siostry a księdza Toma (Uzhunnalila), misjonarza z Indii uprowadzono, bandyci zagrażają, że dzisiaj go ukrzyżują…
Można walczyć z krzyżem, ośmieszać ofiarę Chrystusa…ale tak naprawdę to Boga nikt nie pokona, nie pokona też bożej prawdy i miłości, której znakiem jest Krzyż.
Krzyż przypomina nam, że „Człowiek istnieje dla samego Boga, jest Jego dzieckiem, a Jezus cierpiąc w Ogrojcu, umierając na krzyżu…miał w swoim umyśle wizję każdego z nas (nie anonimową ludzkość) i dlatego Człowiek jest święty, bo należy do Boga i jest okupiony (usprawiedliwiony) ceną Przenajświętszej Męki.” I „nie temu, kto głosi nienawiść i odwet; nie temu, kto krzywdzi i zabiera…ale temu, kto przechodzi przez życie dobrze czyniąc da Jezus udział w swoim zwycięstwie. Amen

Print Friendly, PDF & Email
26 marca 2016 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann