menu close menu

Kazanie z Wniebowzięcia N.M.P – 15.08.2020.

         Maryja po zakończeniu swojej ziemskiej pielgrzymki została z ze swoim uwielbionym ciałem i z duszą wzięta do nieba. Wniebowzięcie to ostateczny triumf Maryi, Jej wieczne wywyższenie.
         Ale Maryja uwielbiona, wywyższona, nie zapomniana o nas swoich dzieciach na ziemi. Opiekuje się nami, pomaga we wszystkim, jest naszą Matką i Królową. Szczególnie wybrała sobie nasz naród, sama w objawieniach prosiła, aby Ja wybrano na Królową Polski. I jako nasza Królowa zawsze nas chroni, a w chwilach najtrudniejszych, objawia swoją moc. Znamy wszyscy historię obrony Częstochowy w czasie potopu szwedzkiego. Natomiast za mało jest znamy rok 1920 i „cud nad Wisła.” 
W sierpniu 1920 roku bolszewicka Armia Czerwona (odnosząc jedno zwycięstwo za drugim) zajmowała ziemie polskie, szerząc na nich komunistyczny terror. Agresję bolszewicką na Polskę wspierał również Zachód, który był osłabiony przez I wojnę światową i nie zdawał sobie sprawy, że po zgnieceniu Polski bolszewicy przyjdą do nich.
         15 sierpnia 1920 roku na przedpolach Warszawy sowiecka agresja się załamała. Sowieccy żołnierze zaczęli panicznie uciekać. Polska, a z nią cały zachodni świat ocalał. Rosyjscy poborowi twierdzili, że do ucieczki zmusił ich widok Matki Boskiej, która pojawiła się na niebie nad Polakami i chroniła ich swoim płaszczem.
         Polityczna propaganda, już przed wojną,  ośmieszała fakt Bożej interwencji, tego, że Matka Boska uratowała Polskę i świat zachodni. Cud nad Wisłą w 1920 roku był jednym z kilku przypadków, kiedy Maryja interweniowała, chroniąc katolickie narody przed zagładą ze strony islamu czy komunizmu.
         Wydarzenia te zostały dokładnie opisane i udokumentowane w książce „Zwycięstwa z pomocą nieba”  (Wincenty Łaszewski).
         Cud nad Wisłą to nie tylko piękne określenie, ale  rzeczywista interwencja Matki Boskiej, potwierdził to również ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI.
         Matka Boska nad Wisłą w 1920 roku uniemożliwiła globalną rewolucję komunistyczną, sowieci po ”trupie Polski” szli przeprowadzić rewolucję komunistyczną na całym świecie. W zamyśle Moskwy Polska miała się stać jedną z sowieckich republik – Moskwa powołała do życia nawet Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, który miał być sowieckim rządem ziem polskich – co ciekawe jego obrady prowadzone były nie po polsku, ani nawet po rosyjsku, tylko w jidysz. (Ponieważ byli to w większości Żydzi).
         Polski broniło 360 tyś. wojska, a rezerwowych zmobilizowano, przede wszystkim chłopów 738 tyś., natomiast Armia Czerwona liczyła 950 tyś. wojska i 5 milionów zmobilizowanej rezerwy. Po ludzku byliśmy bez szans, przegrani… a jednak Rosjanie przegrali, bo pomogło na niebo, bo ochroniła nas nasza Królowa.
         Cud nad Wisłą zapowiedziała Matka Boska podczas widzenia, jakie miała słynna mistyczka Wanda Malczewska 15 sierpnia 1873. W widzeniu tym Matka Boska zapowiedziała, że „uroczystość dzisiejsza wnet stanie się świętem narodowym, dla was, Polaków, bo w tym dniu odniesiecie zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do waszej zagłady”.
         Bożą pomoc dla Polaków w 1920 można dostrzec w tym, że Stalin, obawiając się wzrostu pozycji Tuchaczewskiego, opóźnił dla niego posiłki w najważniejszym momencie wojny. Polacy również zdobyli jedną z dwu sowieckich radiostacji do nadawania rozkazów.
         Pomoc Matki Boskiej dla walczącej Polski była niezbędna. Francja nie dostarczyła Polsce obiecanej broni. Czechosłowacja, Niemcy, Wolne Miasto Gdańsk, Austria, Belgia i Włochy nie chciały przepuścić dostaw broni dla Polaków. Transporty broni dla Polaków blokowały opanowane przez komunistów związki zawodowe.
         Walczącym z sowietami Polakom pomogli tylko Węgrzy, oddając naszemu krajowi całe swoje zapasy amunicji i bieżącej produkcji. Gdy 12 sierpnia Polacy przegrywali, nie mając już czym walczyć, do Skierniewic dotarło 22 milionów pocisków z Węgier. Węgrzy przekazali Polsce 62 miliony pocisków karabinowych, pociski artyleryjskie, 30.000 karabinów, 440 kuchni polowych i 80 pieców do wypieku chleba. 
         W zmobilizowaniu Polaków do walki z sowietami bardzo ważna była rola Kościoła, który mobilizował nie tylko do modlitwy, ale i do działania. Ogromnym wsparciem dla walczących na linii frontu polskich żołnierzy była obecność podczas walk kapelanów katolickich (jednym z nich był ks. Skorupko).
         Rewolucja bolszewicka i jej eksport na cały świat, w tym sowiecka agresja na Polskę w 1920, był nie tylko kwestią terroru komunistycznego, ale i ówczesnej tęczowej rewolucji. Rok 1920 w bolszewickiej Rosji był czasem, gdy pod rządami sowietów Aleksandra Kołłonaj przeprowadzała rewolucję seksualną, w której konsekwencji Rosjanie zostali zdemoralizowani, rozpadły się rodziny, miliony dzieci zostały bezdomne, i naród rosyjski wyniszczały epidemie chorób wenerycznych.   Gdyby nie Cud nad Wisłą, taki sam los czekałby Polskę i Polaków.
         Jesteśmy wolni, ale nasza walka jeszcze się nie skończyła. Musimy ciągle się nawracać, poprawiać, zwyciężać nasze lenistwo duchowe, pijaństwo i inne wady narodowe, lepiej się modlić i jeszcze więcej zaufać Jezusowi i Jego Matce, naszej Królowej. Bo Ona nas ochrania przede wszystkim przed złem duchowym i  pragnie kiedyś przytulić do swojego serca w niebie.

Print Friendly, PDF & Email
16 sierpnia 2020 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann