menu close menu

Historia parafii Pogwizdów

historia

Parafia Pogwizdów została ufundowana na przełomie XIII i XIV wieku przez benedyktynów tynieckich, oni też zbudowali pierwszy kościół, nie zachowały się jednak wzmianki historyczne o jego wyglądzie. Z roku 1335 pochodzą pierwsze dokumenty (dotyczące świętopietrza), które wyraźnie wspominają naszą parafię. Na przełomie XV i XVI w. zbudowano kościół, który po licznych przeróbkach i remontach przetrwał aż do dnia dzisiejszego.
W1596 roku istniała już w Pogwizdowie szkoła parafialna, a od 1748 roku działał przy parafii szpital czyli przytułek dla ubogich i samotnych, zarządzany przez samego plebana. Przeznaczony był dla ludności parafii i stanowił formę opieki nad zniedołężniałymi, samotnymi i nie mającymi opieki i dachu nad głową. Wspomagany był przez parafian i dwór.
W XVII w. dobudowano wieżę i w niej umieszczono dzwony. Pod koniec XIX w. kościół wymagał remontu, dokumenty powizytacyjne mówią, że „kościół drewniany jest w bardzo złym stanie, dzwonnica (wieża) stanowiąca część kościoła, podparta drągami grozi upadkiem, a dzwony zdjęte wiszą na lipie”. Gruntowny remont i przebudowę kościoła przeprowadził, przy wielkiej pomocy parafian, ks. Franciszek Siedlik w latach 1906-1926. W trakcie prac usunięto wieżę, przedłużono nawę ku zachodowi, wzniesiono kamienną dzwonnicę, zbudowano nową zakrystię, wymieniono pokrycie dachu z gontu na blachę i wzniesioną nową, neogotycką wieżyczkę na sygnaturkę.

Najcenniejszymi zabytkami naszego kościoła są:
– Krzyż późnogotycki z początku XVI w.,
– dzwon z 1552 roku,
– trzy ołtarze barokowe z drugiej połowy XVII w.,
– na tęczy Krzyż i figura św. Marii Magdaleny (barok, przełom XVII i XVIII w.),
– organy pochodzące z XVIII w.

Polichromia nawiązuje do wzorów gotyckich, jest jednak współczesna – została wykonana w 1959 roku przez Waleriana Kasprzyka. W czasach nam współczesnych w latach 1970-1972 wzmocniono i pogłębiono fundamenty kościoła, wymieniono wszystkie przyciesie, zaimpregnowano drewno i zmieniono szalunek oraz zbudowano nowe ogrodzenie kościoła i schody kamienne od strony południowej. W latach 1992-93 nasz rodak ks. Franciszek Korta odnowił ołtarze.
Wielkim wstrząsem dla parafii i miejscowej ludności była pierwsza wojna światowa, w parafii stacjonowały przez trzy tygodnie (od 26. listopada do 16. grudnia) wojska rosyjskie. Zarekwirowali w tym czasie wszystko: bydło, świnie, kury, kartofle, zboże, a w walkach z armią austriacką zabitych było ponad tysiąc żołnierzy.Większość domów i budynków gospodarczych została spalona, „domy tak się paliły przez kilka dni, że w nocy było jasno jak w dzień i zbyteczne było palenie lampy”. Po wyparciu Rosjan za Dunajec zapanował upragniony pokój, ale też „żałoba i nędza niewyobrażalna, a ludzie tak byli udręczeni, że nie mieli nawet siły narzekać i płakać”.
Druga wojna światowa była mniej uciążliwa dla miejscowej ludności. W pamięci wszystkich pozostanie noc z 14 na 15 sierpnia, kiedy to w Nieszkowicach Wielkich ok. godz. 1.30 spadł zestrzelony przez Niemców samolot (Liberator angielski, wracający z walczącej Warszawy do Barii). W płonących i eksplodujących szczątkach samolotu śmierć poniosło siedmiu polskich lotników. Drugim tragicznym doświadczeniem dla parafii była noc 21. stycznia 1945 roku kiedy to doszło do walk miedzy Niemcami stacjonującymi w Nieszkowicach Wielkich (na Buczakówce) i nadjeżdżającymi niespodziewanie od strony Wiśnicza wojskami rosyjskimi. Dom rodziny Buczaków znalazł się w centrum walki w wyniku czego cztery osoby z tej rodziny zostały zabite.
Przez całe wieki wszystkie obowiązki duszpasterskie, katechetyczne, administracyjne i gospodarcze spełniała tylko jedna osoba – ksiądz proboszcz. Od 1955 roku pomagał mu ksiądz wikariusz. Pierwszym wikariuszem w długiej historii naszej parafii był ks. Tadeusz Niwa.
Nasza parafia przez wieki cieszyła się wybitnymi duszpasterzami, którzy kochali Boga, swoich parafian i tę ziemię; oddani byli dziełom miłosierdzia, troszczyli się o rozwój duchowy, intelektualny i materialny wiernych; tu też spoczęli i z powierzonym sobie ludem Bożym oczekują na zmartwychwstanie. Niektórzy jeszcze pamiętają ks. Franciszka Siedlika, wielkiego pasterza i budowniczego, odnowiciela naszego kościoła. Kiedy umarł w czasie wojny został tymczasowo pochowany w grobowcu rodziny Niwickich, kiedy po roku przenoszono jego ciało do grobowca kapłanów zauważono, że twarz i ciało nie uległy rozkładowi – wyglądał jakby co dopiero zasnął (zapis w kronice parafialnej). Ks. Stanisław Kapusta, kapitan wojska polskiego, był wielkim patriotą, społecznikiem, odnowicielem kościoła. To za jego staraniem odzyskano zabrany w czasie wojny zabytkowy dzwon, sprawiono nowe dzwony, w miejsce zrabowanych przez Niemców. Dzięki niemu mamy piękną polichromię kościoła. Ks. Kapusta jest budowniczym plebani i organistówki. Mimo, że miał wykształcenie humanistyczne z urodzenia był inżynierem – całymi dniami zajęty był napra- wianiem motorów, generatorów prądotwórczych czy maszyn rolniczych. Ks. Bronisław Biel to z kolei pasterz o wielkiej kulturze ducha, delikatności, zatroskaniu o chorych, cierpiących, potrzebujących serca, dbający o kościół parafialny, a przede wszystkim o piękno dusz powierzonych sobie wiernych.
Nasza wiara i życie wewnętrzne to łaska Boża i zasługa naszych rodziców i duszpasterzy. O niektórych z nich już nikt nie pamięta, a przecież oni żyją i na pewno w niebie pamiętają o swojej parafii.

Print Friendly, PDF & Email
WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann