menu close menu

Rozważanie na 4. Niedzielę Adwentu

Ewangelia 4 niedzieli adwentu jest wielkim hołdem ku czci Matki Bożej i św. Elżbiety, tych św. niewiast, które tak bardzo wpłynęły na historię duchową świata. Jest także wielkim hołdem na cześć wszystkich kobiet, wszystkich matek, żon, sióstr, córek…
Obecnie wiele się mówi i pisze o tym, że współczesne czasy wyzwoliły kobietę. Różne ruchy feministyczne twierdzą, że kobieta będzie tylko wtedy wolna i szczęśliwa, jeżeli będzie zawsze młoda, piękna, bogata… jeżeli nie będzie skrępowana ślubem, obowiązkami rodzinnymi, wychowaniem dziecka… jeżeli nie będzie niczym ani nikim ograniczona w zaspakajaniu swoich przyjemności cielesnych…
Niestety, nie jest to prawdą – kobiety, które by tak postępowały, na pewno nie będą szczęśliwe i wyzwolone. Niedawno zmarła (luty 2012) jedna z największych piosenkarek wszystkich czasów – Whitney Houston, miała tylko 48 lat, a przyczyną śmierci było przedawkowanie leków przeciwdepresyjnych i narkotyków. Tak była sławna, wszędzie nagradzana i podziwiania, piękna, oczywiście bardzo bogata, ale nie była szczęśliwa, bo jak sama wyznawała nie udało się jej stworzyć szczęśliwej rodziny, a życie światowe i szukanie przyjemności skończyło się rozgoryczeniem, smutkiem, nałogami, a w konsekwencji przedwczesną śmiercią.
To nie współczesne czasy wyzwoliły kobietę, ale Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel i największy dobroczyńca ludzkości.
Bardzo trudny był los kobiet przed Chrystusem. Starożytność widziała w kobiecie istotę równą zwierzęciu, służącą do pracy i zaspakajania pożądliwości mężczyzny. Twierdzono nawet, że kobieta nie ma duszy. Jeżeli w pogańskiej rodzinie urodziła się córeczka ojciec miał prawo albo ją przyjąć albo skazać na zabicie. O losie kobiety decydowała rodzina, najczęściej była oddawana temu, kto więcej zapłacił.
Nawet naród wybrany stawiał kobietę o wiele niżej od mężczyzny. Uczonym żydowskim nie wolno było rozmawiać z kobietami, jeżeli kobietę pochwycono na cudzołóstwie, mężczyzna był niewinny, a kobietę zabijano, kamienowano. Każdy pobożny Żyd w swojej modlitwie codziennej dziękował Bogu „że nie uczynił go poganinem, ani głupcem, ani kobietą”.
Pan Jezus zmienia wszystko. Zarówno kobietę jak i mężczyznę widzi jako człowieka, dziecko Boże, które ma swoją godność. Przemawia do kobiet jak i do mężczyzn. W swoich przypowieściach opowiada o codziennych troskach kobiety, rozmawia z Samarytanką, broni kobiety cudzołożnej przed ukamienowaniem, uzdrawia teściową Piotra czy niewiastę cierpiącą na krwotok, wskrzesza córkę Jaira, ma drodze krzyżowej pociesza niewiasty, w ostatniej godzinie swojego życia cierpiąc na krzyżu pamięta o swojej Matce Najświętszej.
Po zmartwychwstaniu ukazuje się najpierw niewiastom, a potem Apostołom. Kobiety również uczynił zwiastunkami tej radosnej nowiny. Kobiety też najmocniej uwierzyły Jezusowi, pomagały Mu gdy głosił Boże prawdy i wędrował w trudzie i znoju po Ziemi Świętej, broniły go w czasie sądu, nawet poganka, żona Piłata wstawiała się u swojego męża za Jezusem, pomagały Mu na drodze Krzyżowej, były wierne do końca…
Również w naszym katolickim narodzie kobieta cieszyła się zawsze szczególnym szacunkiem i czcią. Ten był uważany za rycerza, za prawdziwego mężczyznę, kto umiał bronić pań. Wyrazem tego szacunku jest zwyczaj mało znany za granicą: zwyczaj całowania kobiety w rękę. Narodowa świadomość, walki narodowe były w naszym narodzie podtrzymywane przez kobiety. Mnóstwo mamy w naszym narodzie wspaniałych postaci kobiecych: od legendarnej Wandy, św. Jadwigi Królowej, bohaterki powstań zbrojnych Emilii Plater, św. siostry Faustyny….
A największą bohaterką jest zawsze kobieta żona i matka rodziny. Francuski pisarz Van der Meerch w powieści „Ciało i dusza” przedstawia losy małżeństwa, podobnego do wielu innych, mąż jest lekarzem, ale samolubem, trudnym w życiu, a żona nieśmiała, skromna, bez specjalnej urody, ale o wielkim sercu, swoją miłością i opieką nad rodziną zmieniła męża, po 30 latach małżeństwa stał się innym człowiekiem, ona go przemieniła, odrodziła, uwierzyła w niego i on stał się wspaniałym mężem i ojcem, po prostu „sam zapragnął stać się człowiekiem, którego ona w nim widziała”.
Oto jest wartość i wielkość kobiety, jej wierna, ofiarna miłość, jej dobroć, opiekuńcze serce, zatroskanie o innych, zwłaszcza o swoje dzieci i rodzinę. Kobieta przez swoje obowiązki, nawet najbardziej ziemskie i zwyczajne jak troska o rodzinę, o porządek, o kuchnię staje się świętą. Staje się podobną do Matki Bożej, która przecież była przede wszystkim Matką i Opiekunką Świętej Rodziny.
„Im bardziej kobieta jest święta tym bardziej jest kobietą”. Ale – z drogiej strony – „żadne zło nie jest tak szpetne jak w kobiecie”. Mężczyzna przeklinający – grzech, zło, ale kobieta – to coś więcej; mężczyzna pijany – zło, grzech, ale kobieta – to rzecz ohydna… Jest tak dlatego, bo kobieta z samej natury jest powołana do wielkich zadań, do miłości, macierzyństwa, ona przede wszystkim wychowuje i przekazuje wiarę – i dlatego jej upadki tak bardzo rażą.
Wyzwolenie zaś kobiety nie jest w przyjemnościach i nałogach, ale w miłości, pięknie, wierności, w macierzyństwie, w dobrze wychowanych dzieciach… Niech przykład Matki Bożej, najświętszej i Największej z niewiast będzie dla was siłą do pięknego i świętego przez to bardzo szczęśliwego i radosnego życia. Amen

Print Friendly, PDF & Email
20 grudnia 2015 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann