menu close menu

XII Niedziela zwykła – 2017

XII Niedz. 2017

Każdy człowiek ma różne lęki i obawy. Lękamy się choroby, cierpienia, biedy, bezrobocia, śmierci. Obawiamy się o naszą przyszłość, o losy rodziny, świata…Dziś na Zachodzie wszyscy boją się zamachów, terroryzmu…Lękamy się złych ludzi…
W dzisiejszej ewangelii P. Jezus przypomina nam o największym niebezpieczeństwie jakie nam zagraża. Nie jest to cierpienie związane z naszym życiem ziemskim, z naszym ciałem czy pochodzące od złych ludzi, lecz inne, jeszcze większe. P. Jezus bardzo wyraźnie i jednoznacznie nas ostrzega:„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.” Czyli pośród różnych niebezpieczeństw, które nam zagrażają największym jest niebezpieczeństwo potępienia wiecznego. Pośród wszystkich trudności i życiowych porażek, które mogą nas spotkać, największą przegraną będzie utrata zbawienia, wieczne odrzucenie od Boga.
Równocześnie Jezus nas uspokaja, że nie powinniśmy się martwić przesadnie o sprawy ziemskie…bo przecież nasz Ojciec niebieski nad nami czuwa. P. Bóg opiekuje się małymi ptaszkami, całym światem, wszystko jest w Jego ręku…ale najbardziej opiekuje się nami, swoimi dziećmi…Zna nasze problemy i obawy, Jego Opatrzność nad wszystkim czuwa, nawet P. Bóg wie ile mamy włosów na głowie. Dlatego warto zawierzyć Bogu we wszystkim, w sprawach codziennych, błahych i w tych najważniejszych, warto swoją przyszłość złożyć w rękach kochającego Ojca, Jemu bezgranicznie zawierzyć powtarzając codziennie słowa „Ojcze, niech się dzieje wola Twoja, ufamy Twemu miłosierdziu”.
Jednak największym niebezpieczeństwem, które nam zagraża jest wieczne potępienie. P. Bóg uczynił wszystko, aby nas zbawić…daje nam niebo, życie wieczne, nawet samego Siebie jako największy dar Jego Ojcowskiej ręki. Lecz to od nas zależy, czy ten dar przyjmiemy, czy pozwolimy, aby P. Bóg dał nam zabawienie. Człowiek może być tak zaślepiony nałogami, pychą, życiem światowym, że może odwrócić się od Boga, odrzucić Jego miłość.
Wybitny filozof Francuski okresu oświecenia Wolter słyną z niechęci do Kościoła, jawnie walczył z Chrystusem. Gdy pewnego dnia ciężko zachorował poprosił o księdza, wyspowiadał się, własnoręcznie napisał wyznanie wiary i prośbę o przebaczenie ran zadanych Kościołowi. Nawet z jego polecenia wszystkie gazety opublikowały jego skruchę.Gdy jednak wyzdrowiał wrócił do walki z Bogiem. Gdy po kilku latach umierał jeszcze raz chciał się nawrócić, prosił o księdza, jednak jego uczniowie nie spełnili jego prośby, powiedzieli żeby umierał tak jak żył. Umierał więc w rozpaczy ze słowami „umieram opuszczony przez Boga i ludzi”. Dr Fruchen, który był przy jego śmierci, powiedział: „Gdyby wszyscy, których Wolter uwiódł swoimi naukami byli przy jego śmierci, przekonaliby się jak bardzo zbłądził i odrzucili by jego nauki. Straszny był to widok.”
Tak tragicznie odchodził człowiek bez wiary i nadziei. Kto jednak szczerze zawierzy Bogu, zaufa Mu, żyje i umiera w pokoju i nadziei; bez strachu wobec wyzwań tego życia i wobec śmierci; z radością i nadzieją wobec nawet największych doświadczeń. Świadomość dziecięctwa Bożego, czułość Ojca niebieskiego i wielką wartość jaką dla Niego mają ludzie jest gwarancją naszej nadziei. „Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać ? Pan obrońcą życia mego: przed kim mam czuć trwogę ?
Jeżeli szczerze zaufamy Jezusowi, jeżeli nie będziemy się Go wstydzić przed ludźmi, jeżeli będziemy zawsze żyli wiarą to i Chrystus będzie nas prowadził i na sądzie przyzna się do nas i obroni nas przed potępieniem. Amen

Print Friendly, PDF & Email
27 czerwca 2017 | Rozważania | 0

Komentowanie wyłączone

WP-Backgrounds by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann